Tak więc rozpoczęła się szkoła i trwa już okrąglutki miesiąc. U mnie posypały się już dwie pierwsze dwójki ale i kilka piątek. Pierwszy raz w moim życiu nauczyciel zabrał mi telefon. Było trochę przypałów, ale nie warto o tym gadać. .. 😉
Nowy rok, nowe postanowienia... były ale się nie spełniły. Podejrzewam że tak jak u większości z Was.
- mamo obiecuję że w tym roku biorę się w garść i pilnie się uczę. Nie będzie zaleglosci, zapominania i ganiania cię do szkoły dlatego że czegoś zapomniałam. OBIECUJĘ. - ta... dobry żart...
A tak zostawiając temat szkoły wróćmy do wakacji: morze, przyjaciele i wieś. Większość mojego wolnego czasu spędzałam na wsi u babci. Pierwszy raz takie wiejskie życie nie było nudne.
Byłam też na rekolekcjach gdzie modliłam się aby nowy rok szkolny był lepszy od poprzedniego, aby udało mi się zgasić konflikt jaki powstał między mną a Mattem w lutym.jak narazie nic się nie dzieje, a ja nawet nie szczególnie boję się nawrotu.
Czasem jednak ból w zabliźnionej już ranie powraca. Wtedy łzy stają mi w oczach a ja żeby nie pokazać ich światu muszę z nimi walczyć.
To tak wracając do przeszłości. Ale staram się żyć teraźniejszością tylko w ten sposób mogę być pewna że czeka na mnie jutro.
Rozdział jest trochę dupny. PiS aby na telefonie i wymuszony przez moją kuzynkę. 😘 dlatego przepraszam.
A jak wam minęły wakacje i pierwszy miesiąc szkoły? Nie martwcie się to dopiero początek 😉 ;)
wtorek, 30 września 2014
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
O krok od załamki.
Jestem zła, wściekła, załamana. Mam niedoczynność tarczycy od 3 lat, ale to nigdy nie przeszkadzało mi w co rocznym pielgrzymowaniu na Jasną Górę. Przez cały rok planowałam wyjście, odliczałam dni do wzruszenia na szlak pielgrzymi tylko po to by zrobić sobie głupią nadzieję. W lipcu bóle kolan, które do tej pory nachodziły mnie raz na ruskich miesiąc, zaostrzyły się. Prawe kolano bardzo mi dokuczliwe do tego stopnia, że przygotowania do pielgrzymki zostały zawieszone. 2 tygodnie przed tym wyczekiwany wydarzeniem odwiedzilam ortopedę. On wykrył zmiękczanie chrząstki stawowej i kategorycznie zabronił jakiegokolwiek wysiłku. Dostałam.roczne zwolnienie z wf i skierowanie na fizykoterapię. Z gabinetu wyszłam załamana. Ryczałam.
Udało mi się wyrwać do Lublina by odprowadzić pielgrzymów przez Lublin. Nie spodziewałam się, że przejście 7km aż tak odchoruję. Cierpię z bólu kolan. Mimo tego jestem szczęśliwa że mogłam spotka się z przyjaciółmi z trasy.
Przez 2 tygodnie pocieszałam się, że dojadę na ostatni etap i mimo wszystko wszystkie swoje kłopoty i cierpienia będę mogła powierzyć Matce Bożej. Dzisiaj się zawiodłam. Dzięki znajomościom mamy udało mi się dostać na rehabilitację jeszcze w sierpniu. Niestety zabiegi zaczynam 13 sierpnia w godzinach popołudniowych. I tutaj zaczyna się problem, bo w nocy z 13 na 14 sierpnia z mojej parafii organizowany jest wyjazd na ostatni dzień do Częstochowy. To od razu skreśla mnie z listy wyjazdowej. Cały ten rok jest beznadziejny!
Wierzę w to, że w całym moim cierpieniu jest jakiś sens, ale nie potrafię odkryć w nim swojej misji. Chce pomagać ludziom, ale jak narazie mało kto jej potrzebuje. Pyatalam w schronisku, próbowałam przy dzieciach, tacie w polu- wszystko spaliło mi się przez tą identyczną chorobę! !!!!!!!!!!! życie jest do bani...
Udało mi się wyrwać do Lublina by odprowadzić pielgrzymów przez Lublin. Nie spodziewałam się, że przejście 7km aż tak odchoruję. Cierpię z bólu kolan. Mimo tego jestem szczęśliwa że mogłam spotka się z przyjaciółmi z trasy.
Przez 2 tygodnie pocieszałam się, że dojadę na ostatni etap i mimo wszystko wszystkie swoje kłopoty i cierpienia będę mogła powierzyć Matce Bożej. Dzisiaj się zawiodłam. Dzięki znajomościom mamy udało mi się dostać na rehabilitację jeszcze w sierpniu. Niestety zabiegi zaczynam 13 sierpnia w godzinach popołudniowych. I tutaj zaczyna się problem, bo w nocy z 13 na 14 sierpnia z mojej parafii organizowany jest wyjazd na ostatni dzień do Częstochowy. To od razu skreśla mnie z listy wyjazdowej. Cały ten rok jest beznadziejny!
Wierzę w to, że w całym moim cierpieniu jest jakiś sens, ale nie potrafię odkryć w nim swojej misji. Chce pomagać ludziom, ale jak narazie mało kto jej potrzebuje. Pyatalam w schronisku, próbowałam przy dzieciach, tacie w polu- wszystko spaliło mi się przez tą identyczną chorobę! !!!!!!!!!!! życie jest do bani...
środa, 18 czerwca 2014
Rozdział X
Ryczę...
Sama nie wiem czemu. Może dlatego, że muszę wyładować się emocjonalnie...
Nienawidzę...
Siebie i innych mojego pokroju, czyli połowy społeczeństwa, które mnie otacza.
Czuję się samotna...
Jestem cholernie zazdrosna, boję się, że stracę jedyną prawdziwą przyjaciółkę.
Wiem...
Jestem bałaganiarą, spóźnialską i wiem też, że każdy wstydzi się do mnie przyznać. Jeśli ktoś z grona "fajniejszych" mnie zna to mówi cześć tylko gdy jest sam a nie z kumplami.
Wiedz
Musisz wiedzieć jedno, że jestem zazdrosna i zła gdy nie masz na mnie czasu, bo boję się, że ktoś mi cię odbierze.
NIE JESTEM IDEALNA I NIGDY NIE BĘDĘ,
ale proszę Cię bądź ze mną na dobre i złe, bo tylko przy tobie czuję, że mogę przenosić góry.
Znamy się od roku, ale znasz mnie prawie tak bardzo jak ja siebie, dlatego też z jednej strony dziwię się, że nie kopnęłaś mnie w dupę i sobie nie poszłaś sobie, a z drugiej wiem, że bez ciebie by mnie TU nie było.
Dziękuję i proszę NIGDY nie zostawiaj mnie dla kogoś innego.
Rozdział IX
Dzięki temu, że nie zdążyłam całkiem rozbudzić w sobie tego uczucia nie cierpiałam zbyt długo.
Po kilku tygodniach chciałam się z nim zaprzyjaźnić. Początkowo nawet mi to wychodziło, ale nie chce mu się narzucać.
Zwykłe "Cześć" w szkole trochę boli, zważając na to, jak wielkie nadzieje miałam i... może mam, w stosunku co do niego ale musi mi wystarczyć.
Na obecną chwilę, wiem, że gdy będę go potrzebowała zjawi się i od razu spowoduje, że się uśmiechnę, nie ważne w jak poważnej sytuacji bym była.
A tak serio? Spójrzmy prawdzie w oczy. Wstydzi się mnie, tak jak większość moich znajomych. Potrzebowałam go nie raz np. dzisiaj, ale nie zadzwonię, bo boję się, że pozna co do niego czuję. Może kiedyś...
Nie mam zamiaru się za nikim uganiać. Teraz ja poczekam inni niech powalczą o mnie.
Tylko czy ktoś będzie chciał podjąć tę walkę...?
Rozdział VIII
Dzięki Camil udało mi się bliżej poznać Jake' a. Jest miły i zawsze potrafi wywołać uśmiech na mojej twarzy.
Przyłapałam się ostatnio, że robię to czego sama nienawidzę w ludziach. Na początku oceniłam Jake'a wiedząc jak wygląda, ale mówiłam wszystkim, że się w nim zakochałam. Myliłam się. Dopiero po kilku spotkaniach czułam te słynne motylki w brzuchu. Pierwszy raz poczułam je gdy wyszedł z mojego mieszkania po kilku godzinnej wspólnej pracy. Wyszedł- a ja szalałam ze szczęścia.
Na ziemie jak zwykle upadłam bardzo szybko. Dlaczego nikt nie może pozwolić mi dać być choć chwilę szczęśliwą? Rodzice nawrzeszczeli, że nie zrobiłam lekcji itd... Miłość uskrzydla i tej nocy po raz kolejny zasnęłam z uśmiechem na twarzy.
- Kate, on ma dziewczynę. Sam mi o tym powiedział. - usłyszałam od mojej psiapsióły. TRACH! Rozpadam się. Uciekłam do łazienki i... i pozwalam mojemu sercu rozlecieć się.
poniedziałek, 26 maja 2014
Rozdział VI
Czego się boję?- samotności. Tak cholernie boję się samotności i zranienia... Co z tym robię? Nic. Sama ranie ludzi tak bardzo mi bliskich... Nie potrafię się pozbierać. Zawalam w szkole, w domu, z przyjaciółmi. Ostatnio oddalam się od wszystkich i wszyscy odwracają się ode mnie. Lisa znalazła swoje towarzystwo i nie potrafimy znaleźć wspólnego języka. Najchętniej zniknęłabym z powierzchni ziemi i czekała, aż wszystko minie.
Aż wróci stara Kate, która ciągle się śmieje, dobrze się uczy i potrafi zadbać o siebie i innych. Obiecuję, że od dzisiaj biorę się w garść. Przeproszę wszystkich i spróbuję od początku. Znów będę uśmiechnięta i twarda, wszystkie problemy będą po mnie spływać. Pod warunkiem, że wszyscy mi wybaczą. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda, że tym razem wszystko skończy się "happy endem".
MAM NADZIEJĘ...
___________________________________________________________________________________
Jak Wam się podoba nowy wystrój bloga? Jeszcze nie jest idealny, ale obiecuję, że wszystko dopracuję. :)
Za dużo tych obietnic... Poradzę sobie, jeśli tylko Camil się nie obraziła... Z jej pomocą dam radę, ale bez niej zniknę w jakiejś czarnej dziurze, bez powrotu.
Aż wróci stara Kate, która ciągle się śmieje, dobrze się uczy i potrafi zadbać o siebie i innych. Obiecuję, że od dzisiaj biorę się w garść. Przeproszę wszystkich i spróbuję od początku. Znów będę uśmiechnięta i twarda, wszystkie problemy będą po mnie spływać. Pod warunkiem, że wszyscy mi wybaczą. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda, że tym razem wszystko skończy się "happy endem".
MAM NADZIEJĘ...
___________________________________________________________________________________
Jak Wam się podoba nowy wystrój bloga? Jeszcze nie jest idealny, ale obiecuję, że wszystko dopracuję. :)
Za dużo tych obietnic... Poradzę sobie, jeśli tylko Camil się nie obraziła... Z jej pomocą dam radę, ale bez niej zniknę w jakiejś czarnej dziurze, bez powrotu.
![]() |
Błagam... Wróć... Potrzebuję cię...
|
piątek, 2 maja 2014
Rozdział V
Wiele czasu zajęło mi zrozumienie Matta. Teraz wiem, że chce tylko zwrócić uwagę na cudze wady w wyglądzie, aby odciągnąć uwagę od swoich ubytków w charakterze. To dość przykre, szkoda mi tego pustego sportowca. Szkoda, że nie wie jak bardzo mnie rani. Nauczyłam się znosić jego komentarze w milczeniu.
Tak więc postanowiłam uciec się do szantażu.Po miesiącach rozgryzania psychiki Matta wiedziałam gdzie mam uderzyć, aby go przestraszyć. I teraz jestem prawie pewna, że nie usłyszę ani jednego kompromitującego komentarza na swój temat.....

Wybaczyłam Matt' owi. Zapomniałam o tym co mi zrobił. Wyrzuciłam z pamięci wszystkie doświadczenia z nim związane. Dzięki temu, że jestem w KSMie potrafię akceptować siebie. Wiem, że na spotkaniach mogę być prawdziwą sobą i wiem, że oni to akceptują. Przy nich nie muszę udawać. Niedawno udało mi się zaciągnąć w te szeregi Camill. Dzięki temu już w ciągu tygodnia z moje oczy szkliły się już miliony razy ze wzruszenia... Zachęcam wszystkich, którzy gubią się w swoim życiu, którzy mają jakiś życiowy zakręt do tego, aby spróbować spotkań w KSMie. Nawet jeśli nikogo nie znacie, nie przejmujcie się, do odważnych świat należy :-) Wierzę, że wam się uda, i że pokonacie wszystkie trudności.
Nie bójcie się wyróżniać z tłumu. Zawsze bądźcie sobą i nie próbujcie udawać kogoś kim nie jesteście.
:-D
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział IV
Łzy spływały po moich policzkach, tworząc czarne smugi, które idealnie ukazywały moje uczucia. Pisałam, bo nie miałam się komu wyżalić. Gdy skończyłam miałam ochotę pokazać Matt' emu i Scott' owi moje uczucia do nich. Pragnęłam, aby przeczytali to wszystko, by pożałowali swoich słów choć wiedziałam, że to nie realne. Próbowałam ukryć ostatnie wydarzenia, jednak gdy tylko wyszłam z łazienki mama zauważyła moje czerwone oczy. Opowiedziałam jej o wydarzeniach ze szkoły nie wspominając słowem o tym co zrobił Scott. Mama przytuliła mnie i obdarowała współczuciem- wiedziała, że tego właśnie potrzebuję. Gdy emocje upadły poszłam spać.

Poranek niestety nie przyniósł ulgi w cierpieniu. Ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę było siedzenie w
szkole i oglądanie ryja Matta. Niestety mama uraczyła mnie gadką, że nie powinnam pokazywać Matt' emu jak bardzo zabolały mnie wczorajsze wydarzenia.
W szkole wydarzyło się więcej niż się spodziewałam: myślałam, że Matt przeprosi, w najgorszym przypadku po prostu będzie zachowywał się jakby nic się nie stało. Z perspektywy czasu widzę jak bardzo się oszukiwałam. Już przed rozpoczęciem lekcji byłam bliska pogrążeniu się w rozpaczy. Matt przywitał się ze wszystkimi w klasie oprócz mnie. Robił to demonstracyjnie i widziałam w jego oczach jak wielką radość mu to sprawia. Po drugiej lekcji błagałam mamę by zwolniła mnie z lekcji, ta jednak była nie ugięta. Matt wpatrywał się we mnie swoim świdrującym wzrokiem na przerwach. Czułam to. Nasze spojrzenia zetknęły się kilkakrotnie w czasie jednej przerwy, ale on od razu spuszczał wzrok. To bolało bardziej niż można to sobie wyobrazić.
Gdybym nie mogła porozmawiać z przyjaciółkami tego dnia możliwe, że blizny nie byłyby tylko na moim sercu, ale i na ciele. Pamiętam jak bardzo potrzebowałam wtedy wsparcia. Gdyby nie mama, Camil i Lisa załamałabym się. Dużego wsparcia udzielili mi również znajomi z KSMu.
Do tej pory słyszę od Matta wiele publicznych obelg. Nie ogranicza się tylko do rzucania głupich komentarzy na mój temat na przerwach, ale potrafi obrażać mnie przy nauczycielach na lekcji. Zrobi wszystko by klasa miała się z czego cieszyć, tylko dlaczego moim kosztem? On się głupio cieszy a ja cicho cierpię....
Rozdział III
Nasze ferie dobiegły końca a między mną a moimi przyjaciółmi wszystko wróciło do normy (a przynajmniej takie miałam wrażenie). Matt nie spędzał ze mną tak dużo czasu, ale nie zwróciłam na to uwagi. Nie byliśmy już dobrymi kolegami, ale zwykłymi kolegami. Byłam pewna, że wszystko zrozumie i znów będziemy spędzać każdą wolną chwilę tak jak wcześniej. Jak mogłam być taka głupia?....

- Ja pier*olę jaka morda! Jaki krzywy ryj!- zaczął się drzeć na korytarzu przy okołu 50 uczniach naszej szkoły na mój widok. To sprawiło, że wszyscy zaczęli lustrować mnie wzrokiem. Odeszłam jak najdalej i dopiero w domu, po zakończonych lekcjach dotarło do mnie co się stało. Byłam wściekła, czułam się poniżona. Byłam taka naiwna. Co gorsza Scott zaczął mnie obrażać.
- Co Kate... To ile dzisiaj zarobiłaś hmm....? Ile razy obciągałaś? A może było ciekawiej.... I jak tam rozdziewiczył się już Matte a może ktoś inny zrobił to za niego hm..? A Camil i Lisa były z tobą? Co... Pomagały ci?- i w tym momencie zaczęło coś we mnie pękać. Scott często mnie obrażał, ale nigdy nie przywalał się do moich koleżanek.
-Wiesz kim jesteś? Jesteś zwykłą dziwką! Szmatą, a twoje koleżaneczki są ciebie warte!
- Coś ty powiedział?! Odwołaj to i przeproś! W tym momencie!- rzuciłam się na niego. Nie chodziło co to, że mnie obraził, ale o to, że zwyzywał moje przyjaciółki. Niestety on był i jest silniejszy skończyło się na tym, że wściekła wyszłam z pokoju po drodze łapiąc swoją Mp4. Zamknęłam się w łazience, włączyłam muzykę najgłośniej jak się dało i zaczęłam pisać...
niedziela, 13 kwietnia 2014
Rozdział II
Przed feriami wstąpiłam do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży (Ksm-u). Od małego o tym marzyłam. Obiecałam sobie, że gdy trafię do gimnazjum odważę się na ten krok. Tamci ludzie zawsze mi imponowali. Byli śmiali, weseli i oddani sobie nawzajem. Muszę przyznać, że niewiele minęło się to z prawdą. OGROMNĄ przyjemność sprawiało mi każde ze spotkań, na których rozmawialiśmy o naszych poglądach religijnych i każdy mógł bez obaw wyrazić swoje zdanie. W ferie zaplanowaliśmy bardziej rozrywkowe zebrania, co oznaczało ZABAWĘ.
Chwilę przed pierwszym feriowym spotkaniem przyszła po mnie Camil z jakąś koleżanką. Chciały wyciągnąć mnie na dwór. Pozwoliłam im mnie odprowadzić pod plebanie. Przed blokiem okazało się, że idą z nami Matt i jego kolega. Ruszyliśmy, więc całą ekipą w stronę kościoła.
Gdy dotarliśmy na miejsce okazało się, że jestem za wcześnie, więc postanowiłam iść z nimi do baru, żeby nie stać na mrozie. Po kilku minutach spędzonych w lokalu musiałam iść. Gdy poinformowałam o tym wszystkich, zaczęli zachęcać mnie żebym została, ale Matt zrozumiał, że nie żartuję i naprawdę idę- wskazał mi drzwi i zapytał czy wyjdę sama, czy ma mi pomóc. Zaskoczona taką reakcją poszłam do ludzi, którzy pomagają zapomnieć, przy których mogę czuć się swobodnie, śmieć się do woli i żartować a oni nie będą mi kazali wypier*alać , gdy powiem, że robię coś innego niż spotykanie się z nimi.
Następnego dnia gdy pisałam z Mattem,:
- Siemka co tam?- zaczęłam
- Co ty ode mnie chcesz?- dostałam odpowiedź od chłopaka
- O co chodzi? Chciałam tylko zapytać czy idziemy gdzieś dzisiaj?
- Idź do tych swoich znajomych z KSMu a od nas się odwal. Ty masz na nas wyj**ane i my na ciebie też!

W tym momencie nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przecież nie zostawiałam ich samym sobie. Prawdę mówiąc czułam się wtedy jak piąte koło u wozu. Na szczęście przed potokiem łez uratował mnie dzwonek do drzwi. Za nimi stali Camil i Matt. Pojawiła się nadzieja, że to wszystko były jaja, niestety chłopak temu zaprzeczył, a moja przyjaciółka powiedziała mi prosto w twarz, że poczuła się wystawiona. To była nasza pierwsza rozmowa, w której każda z nas powiedziała co myśli. Oboje zapoznali się z moimi argumentami w tej sprawie. To one sprawiły, że Camil zrozumiała, że nie musi czuć się zagrożona, że na pewno nie odstawie jej na boczny tor i tak zostanie, aż do końca. Niestety Matta nie przekonały moje argumenty- obraził się. I od tamtej pory jest ciężko...
Rozdział I
Matt wydawał się równym gościem. Był przystojny, dojrzalszy od innych chłopakach w swoim wieku, zabawny i lubiany przez wszystkich. Zawsze mi się podobał jednak nie sądziłam, że kiedyś będziemy choćby dobrymi kolegami. Niemal skakałam z radości kiedy ujrzałam jego nazwisko na liście osób mojej klasy. Jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju: jedyną osobą, którą znałam była Alex. W podstawówce byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, ale później wszystko się posypało. Pocieszałam się tym, że Matt jest ze mną w klasie i na pewno uda mi się go bliżej poznać...
Poznałam go osobiście ostatniego dnia wakacji. Wraz z Camil i Lisą świetnie się bawiłyśmy w jego towarzystwie.
Nawet nie zauważyłam kiedy upłynął pierwszy semestr nauki. Po świętach czekała mnie impreza urodzinowa. Postanowiłam zaprosić Matta, Lisę i Camil i jeszcze trójkę dobrych znajomych. Matt zdecydowanie rozluźniał atmosferę i potrafił sprawić, że każdy czuł się swobodnie, gadaliśmy i śmialiśmy się przy wygłupach piłkarza. Zabawę psuł jedynie Scott, który zamulał przed kompem (niestety muszę dzielić z nim pokój) marudził, że nie lubi Matta, który ciągle się z niego naśmiewa.
Tydzień później Matt robił imprezie urodzinową, na którą zaprosił tę samą ekipę z którą bawił się u mnie.
Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że mogę stracić Matta

sobota, 12 kwietnia 2014
O czym będzie?
Niezauważalna to forma pamiętnika, który pisze Kate. Wszystko co tu napisze będzie oparte na moich osobistych doświadczeniach i odczuciach. Chce pokazać, jak czuje się człowiek idący pod prąd.
Bohaterowie:
Kate- nastoletnia dziewczyna, niedawno trafiła do gimnazjum, znajdując się w klasie bez Lisy, próbuje odnaleźć się w nowym środowisku, wspierają ją przyjaciółki: Lisa i Camil. Jest niezdecydowana, nie potrafi pogodzić przyjaciółek. Czuje się coraz bardziej samotna. Jest osobą wierzącą i otwarcie się do tego przyznaje.
Lisa - zna Kate od pierwszej klasy. Wie o niej wszystko. Czasem jest zbyt porywcza. Lubi towarzystwo chłopców. Zgrywa twardzielkę. Często zbyt koloryzuje swoje opowieści co sprawia, że nie jest lubiana przez niektóre koleżanki między innymi Camil.
Camil- zna Kate od prawie roku mimo to wie o niej dużo (jeśli nie wszystko). Zawsze jest przy niej i wspiera ją. Mimo tak krótkiej znajomości są najlepszymi przyjaciółkami.
Matte- ma mnóstwo przyjaciół, zapalony piłkarz mimo ciężkiej kontuzji ciągle marzy o karierze sportowca. Chodzi z Kate do tej samej klasy.
Scott- brat Kate. Kocha ją, ale woli ją ranić. Jeździ konno i to na niego rodzice wydają najwięcej pieniędzy. Kate jest o niego zazdrosna i czasem wolałaby być jedynaczką.
Alex- koleżanka Kate. Chodzi z nią do tej samej klasy.
![]() |
| Matte |
![]() |
| Scott |
![]() |
| Alex |
Subskrybuj:
Posty (Atom)










