Matt wydawał się równym gościem. Był przystojny, dojrzalszy od innych chłopakach w swoim wieku, zabawny i lubiany przez wszystkich. Zawsze mi się podobał jednak nie sądziłam, że kiedyś będziemy choćby dobrymi kolegami. Niemal skakałam z radości kiedy ujrzałam jego nazwisko na liście osób mojej klasy. Jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju: jedyną osobą, którą znałam była Alex. W podstawówce byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, ale później wszystko się posypało. Pocieszałam się tym, że Matt jest ze mną w klasie i na pewno uda mi się go bliżej poznać...
Poznałam go osobiście ostatniego dnia wakacji. Wraz z Camil i Lisą świetnie się bawiłyśmy w jego towarzystwie.
Nawet nie zauważyłam kiedy upłynął pierwszy semestr nauki. Po świętach czekała mnie impreza urodzinowa. Postanowiłam zaprosić Matta, Lisę i Camil i jeszcze trójkę dobrych znajomych. Matt zdecydowanie rozluźniał atmosferę i potrafił sprawić, że każdy czuł się swobodnie, gadaliśmy i śmialiśmy się przy wygłupach piłkarza. Zabawę psuł jedynie Scott, który zamulał przed kompem (niestety muszę dzielić z nim pokój) marudził, że nie lubi Matta, który ciągle się z niego naśmiewa.
Tydzień później Matt robił imprezie urodzinową, na którą zaprosił tę samą ekipę z którą bawił się u mnie.
Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że mogę stracić Matta


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz