Wchodzę do pokoju, otwieram laptopa i dzwonię przez skyppe'a do Krysi. Po dwóch sygnałach na ekranie pojawia się moja przyjaciółka, w białej maseczce na twarzy wygląda naprawdę zabawnie. Jestem taka zadowolona z mile spędzonego popołudnia, że wybucham śmiechem.
- O! Widzę, że miłej pani humorek dopisuje.- nie spodziewałam się takiej reakcji z jej strony.
- Coś się stało?- pytam, zastanawiając się co mogło ją tak rozzłościło.
- Jeszcze masz czelność pytać? Naprawdę masz tupet. Może to ty mi powiesz co aż tak cię zajęło, że o mnie zapomniałaś? Stałam pod szkołą jak idiotka. Gdy wszyscy wyszli, szukałam cię, martwiłam się, że coś ci się stało. Dopiero twoja wychowawczyni powiedziała, że poszłaś z ludźmi z trzeciej liceum. Do domu wróciłam po 17. Dziękuję.- aaa... O to jej chodzi....
- Przepraszam. Naprawdę mi przykro, zapomniałam.- przyznaję.- Ale posłuchaj w trakcie uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego, podszedł do mnie Cort i zapytał czy nie chciałabym pójść gdzieś z nim i jego znajomymi. ROZUMIESZ?
- Ah tak.- Krysia nie wygląda na przekonaną. Rozłącza się. Zrezygnowana opadam na łóżko. Dlaczego jak jedna rzecz w życiu mi wychodzi to reszta się sypie?