czwartek, 17 marca 2016

Wszystko może stać się prawdą.

Znacie to uczucie gdy każdy dookoła wam mówi, że jesteście do niczego? Gdy wszystko się wali, wymyka spod kontroli, gdy nie wiecie za co się brać, staracie się z całych sił, ale i tak wszystko się je*ie? Im bardziej wszystko się wali, tym bardziej słyszycie, że jesteście beznadziejni. Do tego dochodzą głosy: "a nie mówiłam?!" "Zawiodłaś mnie" "Ty jesteś załamana swoim postępowaniem? Niby Tobie zależy? Nie. To ja jestem zawiedziona podwójnie" "Zamiast zająć się czymś poważnym zajmujesz się duperelami." "Po co to wszystko?" "I tak nic nie osiągniesz".

Kłamstwo powtórzone staje się prawdą.

Szkoda, że te słowa mówią najbliżsi. Szkoda, że nie widzą jak bardzo mnie ranią.
Niczego bardziej nie pragnę jak uciec od tego wszystkiego. Odciąć się w zupełności. Od wszystkiego. Potrzebuje tego.

niedziela, 24 stycznia 2016

Przeciwności

Mieliście kiedyś tak, że dostaliście propozycje i musieliście podjąć decyzję? Dam sobie rękę uciąć, że tak. Radziliście się wtedy znajomych? W niektórych sytuacjach, pewnie tak.

Ja też ostatnio musiałam podjąć ważną decyzję, radziłam się wszystkich osób, które znam, a którym ufam. 99% mi to odradziło. Mówili nie pchaj się w to, po co, bez sensu, ale znalazła się 1 osoba, która powiedziała, idź. Kazała mi spróbować. Podjęłam się zadania, chociaż wiem, że nie będzie mi łatwo.

Od tamtej pory, ludzie próbują mnie zrównać z ziemią, pokazać jak mało robię i jak mało znaczę, udowodnić, że nie zasługuję, aby chociaż spróbować wykonać zadanie którego się podjęłam. Każdy robi mi na złość, Scott, mama, której ufałam, babcia, ojciec, KAŻDY, próbuje mnie poniżyć, zranić mnie, abym nie mogła wystartować w przygodzie, w której chcę wziąć udział.

Będzie dobrze :)

sobota, 31 października 2015

Carpe Diem

Znacie to uczucie, gdy nie potraficie zapanować nad własnym ciałem? Gdy nie możecie złapać oddechu? Chcecie krzyczeć z radości, ale jedyne co wam wychodzi to płacz? Płacz ze szczęścia... 


Znalazłaś się. 


Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Moje sny się spełniły!
Ciągle mam wrażenie, że to, że jesteś tak blisko mnie i, że się do mnie przytulasz to tylko sen. Najpiękniejszy jaki miałam, ale sen. Boję się, że zaraz ktoś pstryknie palcem i się rozpłyniesz. Ba! Jestem tego pewna. Prędzej czy później znikniesz z mojego życia, wiem, ale jestem pewna, że to jeszcze nie teraz. Nie dziś i nie jutro. Nie chcę o tym myśleć. Chcę cieszyć się Tobą dopóki Cię mam. Kocham Cię i wiem, że Ty tez mnie kochasz, gdyby tak nie było nie odnalazłabyś się. :)

środa, 21 października 2015

Rozdarcie

Wszyscy wokół próbują pokazać, że nie się nie odnajdziemy. Mówią, że to za daleko, żebym dała sobie spokój, że jestem naiwna, głupia.

   Nie ma Cię od prawie trzech tygodni. Myśl o tym co się z Tobą dzieje i w jakim jesteś stanie spędza mi sen z powiek. Żyjesz? Może umierasz z głodu i zimna? Może walczysz o przetrwanie? Może już dawno Cię tu nie ma...? Przez kilka dni żyłam nadzieją, że w końcu Cię zobaczę.
 
   Jedna część mnie mówi daj spokój jakby chciała to już by wróciła,
Inna, podpowiada, że przecież jesteś dzielna i silna, zagubiłaś się i nie potrafisz znaleźć drogi powrotnej.


Żałuję, że nie miałam dla Ciebie czasu i wstydziłam się swoich uczuć. Chciałabym cofnąć czas. Pragnę mieć Cię znów przy sobie...

niedziela, 18 października 2015

...

 Nie ma słów, które mogą opisać to co tera czuję. Pragnę znów mieć Cię przy sobie...

Błagam.

   Nie wiem ile razy w ciągu tech ostatnich dni mówiłam: proszę. Nie potrafię zliczyć ile łez wylałam, zastanawiając się co się z Tobą dzieje, snując najczarniejsze scenariusze. Teraz też płaczę. Znowu.
   Nie potrafię sobie wybaczyć, że przez ostatnie miesiące nie miałam dla Ciebie czasu. W pamięci przechowuje kilka naszych wspomnień. Niektóre są piękne inne zabawne, najbardziej jednak w pamięci utkwiła mi ostatnia sytuacja. To wtedy gdy uderzyłam Cię, miejscu gdzie boli najbardziej. Uciekłaś. Potem, przez resztę dnia ignorowałam Cię. Pamiętasz?
Od tamtego dnia własnie upływają dwa miesiące. Dwa miesiące. A ja wciąż olewałam kontakt z Tobą. Przychodziłam tylko gdy musiałam.
   Teraz widzę tyle swoich błędów. Gdybyś wiedziała jak bardzo żałuję. Codziennie modlę się, abyś wróciła.
   Kiedy dzwoni mój telefon, i słyszę, że gdzieś Cię widziano, mam ochotę natychmiast tam biec, szybko jednak okazuje się, że to wszystko to fałszywy alarm albo sen.
   Ta fałszywa nadzieja, że zaraz Cię zobaczę kończy się tak szybko jak się zaczyna, rani serce, ale daje też iskierkę, że jeszcze nie wszystko stracone, napędza do działania.

  Niczego bardziej nie pragnę, jak znowu Cię zobaczyć, dotknąć, nadrobić cały stracony czas. Wynagrodzić Ci wszystkie moje błędy. Jesteś niezwykła i dobrze o tym wiesz.
   Wróć. Błagam. Uzupełnij tę pustkę w moim sercu.


Błagam...               

sobota, 10 października 2015

...

Przyjęto, że "kocha się sercem", ale serce to tylko organ. Za miłość odpowiedzialny jest przecież rozum.
Ale kiedy jest nam bardzo źle i łzy same napływają do oczu, kiedy ogarnia nas pustka i bezradność to nie boli nas głowa. Odczuwamy wtedy dziwny i niezidentyfikowany ból w klatce piersiowej. Niestety, nie ma na niego żadnego lekarstwa.




 Zawiodłam Cię, to przezabawne, jak łzy ściskają grdykę.