sobota, 31 października 2015

Carpe Diem

Znacie to uczucie, gdy nie potraficie zapanować nad własnym ciałem? Gdy nie możecie złapać oddechu? Chcecie krzyczeć z radości, ale jedyne co wam wychodzi to płacz? Płacz ze szczęścia... 


Znalazłaś się. 


Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Moje sny się spełniły!
Ciągle mam wrażenie, że to, że jesteś tak blisko mnie i, że się do mnie przytulasz to tylko sen. Najpiękniejszy jaki miałam, ale sen. Boję się, że zaraz ktoś pstryknie palcem i się rozpłyniesz. Ba! Jestem tego pewna. Prędzej czy później znikniesz z mojego życia, wiem, ale jestem pewna, że to jeszcze nie teraz. Nie dziś i nie jutro. Nie chcę o tym myśleć. Chcę cieszyć się Tobą dopóki Cię mam. Kocham Cię i wiem, że Ty tez mnie kochasz, gdyby tak nie było nie odnalazłabyś się. :)

środa, 21 października 2015

Rozdarcie

Wszyscy wokół próbują pokazać, że nie się nie odnajdziemy. Mówią, że to za daleko, żebym dała sobie spokój, że jestem naiwna, głupia.

   Nie ma Cię od prawie trzech tygodni. Myśl o tym co się z Tobą dzieje i w jakim jesteś stanie spędza mi sen z powiek. Żyjesz? Może umierasz z głodu i zimna? Może walczysz o przetrwanie? Może już dawno Cię tu nie ma...? Przez kilka dni żyłam nadzieją, że w końcu Cię zobaczę.
 
   Jedna część mnie mówi daj spokój jakby chciała to już by wróciła,
Inna, podpowiada, że przecież jesteś dzielna i silna, zagubiłaś się i nie potrafisz znaleźć drogi powrotnej.


Żałuję, że nie miałam dla Ciebie czasu i wstydziłam się swoich uczuć. Chciałabym cofnąć czas. Pragnę mieć Cię znów przy sobie...

niedziela, 18 października 2015

...

 Nie ma słów, które mogą opisać to co tera czuję. Pragnę znów mieć Cię przy sobie...

Błagam.

   Nie wiem ile razy w ciągu tech ostatnich dni mówiłam: proszę. Nie potrafię zliczyć ile łez wylałam, zastanawiając się co się z Tobą dzieje, snując najczarniejsze scenariusze. Teraz też płaczę. Znowu.
   Nie potrafię sobie wybaczyć, że przez ostatnie miesiące nie miałam dla Ciebie czasu. W pamięci przechowuje kilka naszych wspomnień. Niektóre są piękne inne zabawne, najbardziej jednak w pamięci utkwiła mi ostatnia sytuacja. To wtedy gdy uderzyłam Cię, miejscu gdzie boli najbardziej. Uciekłaś. Potem, przez resztę dnia ignorowałam Cię. Pamiętasz?
Od tamtego dnia własnie upływają dwa miesiące. Dwa miesiące. A ja wciąż olewałam kontakt z Tobą. Przychodziłam tylko gdy musiałam.
   Teraz widzę tyle swoich błędów. Gdybyś wiedziała jak bardzo żałuję. Codziennie modlę się, abyś wróciła.
   Kiedy dzwoni mój telefon, i słyszę, że gdzieś Cię widziano, mam ochotę natychmiast tam biec, szybko jednak okazuje się, że to wszystko to fałszywy alarm albo sen.
   Ta fałszywa nadzieja, że zaraz Cię zobaczę kończy się tak szybko jak się zaczyna, rani serce, ale daje też iskierkę, że jeszcze nie wszystko stracone, napędza do działania.

  Niczego bardziej nie pragnę, jak znowu Cię zobaczyć, dotknąć, nadrobić cały stracony czas. Wynagrodzić Ci wszystkie moje błędy. Jesteś niezwykła i dobrze o tym wiesz.
   Wróć. Błagam. Uzupełnij tę pustkę w moim sercu.


Błagam...               

sobota, 10 października 2015

...

Przyjęto, że "kocha się sercem", ale serce to tylko organ. Za miłość odpowiedzialny jest przecież rozum.
Ale kiedy jest nam bardzo źle i łzy same napływają do oczu, kiedy ogarnia nas pustka i bezradność to nie boli nas głowa. Odczuwamy wtedy dziwny i niezidentyfikowany ból w klatce piersiowej. Niestety, nie ma na niego żadnego lekarstwa.




 Zawiodłam Cię, to przezabawne, jak łzy ściskają grdykę.

środa, 7 października 2015

Strach.

Nie boisz się odejścia, boisz się, że nie przywykniesz do życie bez drugiej osoby...

niedziela, 4 października 2015

Pustka.

Znacie to uczucie, kiedy coś w was umiera a wy nie możecie nic zdziałać?
Ja już znam.
Czuję pustkę. Boję się, że straciłam coś bezpowrotnie. Zrobiłam chyba wszystko co mogłam, aby ta mała część mnie nie odeszła. Nie teraz, nie bez pożegnania.
Proszę wróć!

Proszę...

środa, 2 września 2015

NOW IS GOOD



W moim pokoju jest cicho. Pierwszy raz od wielu miesięcy uświadomiłam sobie jak bardzo potrzebuję ciszy. Ciszy i Czasu. Upajam się ciszą mojego odnowionego pokoju, z nowymi meblami, obrazami, ścianami, w nowym roku szkolnym. Ostatnim roku w moim gimnazjum. Z jednej strony załamuje mnie myśl spędzenia następnych 10 miesięcy z półmózgami z mojej klasy, z drugiej to przecież ostatni rok, ostatnie dwa lata naprawdę szybko minęły. Minęły tak szybko, że nawet nie zdążyłam zastanowić się co dalej.

Nowy rok szkolny, nowe postanowienia, chęci, siły, nowe problemy i doświadczenia.

Zaczynam zastanawiać się co dalej. Czego naprawdę chcę. Ten rok nie będzie łatwy. Bierzmowanie, egzaminy, trzeba postawić na nogi nasz KSM, później Światowe Dni Młodzieży i wyląduje gdzieś w nieznanym miejscu, z ludźmi, którzy mnie nie znają. Może uda mi się wyprowadzić z domu i zamieszkać gdzieś dalej. Tak zabawne, ale marzeń nikt mi nie odbierze.

Wiem jedno w tym roku przyjdzie mi podjąć wiele trudnych decyzji, od których może sporo zależeć. Czuję, że będę potrzebowała dużo ciszy, spokoju i czasu. Pytanie gdzie tego szukać?

wtorek, 7 lipca 2015

Widzisz? Jak reagujesz? cz.1

Dzisiaj trochę z innej beczki. Takich postów pojawi się tu kilka.


Mijasz ich często na swojej drodze. Najczęściej grzebią po śmietnikach w poszukiwaniu puszek, żebrzą na ulicy. Brudni, śmierdzący, w obdartych ciuchach. Jak reagujesz na ich widok? Krzywisz się? Odwracasz wzrok? Patrzysz z politowaniem? W sumie to się nie dziwie. Ja też tak reaguję. Ci od puszek to alkoholicy, żebraki są z tzw. mafii ulicznej. Logiczne. Po co wnikać?

Pamiętasz co i ile dzisiaj zjadłeś? Ile jedzenia wyrzuciłeś w ostatnim miesiącu?

Teraz wyobraź sobie te same osoby, przy tych samych śmietnikach, przy których widzisz je tak często. Już? Dalej szukają puszek? Jesteś pewien, że właśnie tego szukają? A może szukają resztek tego jedzenia, które wyrzuciłeś? HMM? Myślałeś kiedyś o tym w ten sposób? Próbowałeś wyrzucić te stereotypy z głowy? Ludzie, którzy żebrzą to dalej członkowie mafii, nawet te stare, schorowane kobiety? Ci przy śmietnikach to alkoholicy?

Owszem są tacy, którzy zebrane pieniądze przepiją, ale są też tacy, którzy walczą z głodem. Są matki, które naprawdę potrzebują leków na dzieci.

Powiem ci coś, czego być może nie jesteś do końca świadomy:


W TWOIM OTOCZENIU SĄ LUDZIE, KTÓRZY PRZYMIERAJĄ GŁODEM. 



Zdziwiony? Co z tym zrobisz? Jak następnym razem zareagujesz widząc osobę grzebiącą w śmietniku? Dalej będzie szukała puszek? A ta kobieta na ulicy dalej jest członkinią mafii ulicznej?
_________________________________________________________________________________

Ja też często myślę stereotypami. Codziennie mijam się z ludźmi, którzy szukają puszek, bo nie mają za co wypić. Wiem o tym, bo znam tę osoby. Jednak dzisiaj wydarzyło się coś innego. Właśnie wracałam do domu, gdy koło jednego ze śmietników zobaczyłam bezdomnego. Szukał puszek, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Gdy spojrzałam na niego drugi raz zobaczyłam, że starszy mężczyzna łapczywie zjada kawałek pizzy, szuka jakiś innych resztek. To był straszny widok. Obiecałam mężczyźnie, że zaraz mu coś przyniosę. Wręczyłam kanapki.
   - Aż dwie? Nie, to za dużo. Jedna by zdecydowanie starczyła.- powiedział. Później w domu spotkała mnie kpina ze strony domowników, naprawdę nie mam pojęcia czemu. Między zdaniami zrozumiałam, że ów bezdomny to emerytowany wojskowy.  Przeraża mnie to w jakim świecie żyjemy. Już nie chodzi mi tu o politykę naszego kraju, ale o jego morale. Nie znam tego faceta i najprawdopodobniej więcej go nie zobaczę, nie znam jego historii, nie wiem dlaczego musiał wyjadać ze śmietnika. Przerażeniem i żalem napawa mnie reakcja ze strony najbliższych. Z czego się śmiać? Przecież nigdy nie wiadomo jak potoczy się nasza historia. Może my też kiedyś będziemy musieli  grzebać po śmietnikach i żebrać, żeby przeżyć.



                                                  ZMIENIAJMY MYŚLENIE

Bezdomni też mają serce

sobota, 16 maja 2015

Zawiodłam. BAJKA

   Wchodzę do pokoju, otwieram laptopa i dzwonię przez skyppe'a do Krysi. Po dwóch sygnałach na ekranie pojawia się moja przyjaciółka, w białej maseczce na twarzy wygląda naprawdę zabawnie. Jestem taka zadowolona z mile spędzonego popołudnia, że wybucham śmiechem.
   - O! Widzę, że miłej pani humorek dopisuje.- nie spodziewałam się takiej reakcji z jej strony.
   - Coś się stało?- pytam, zastanawiając się co mogło ją tak rozzłościło.
   - Jeszcze masz czelność pytać? Naprawdę masz tupet. Może to ty mi powiesz co aż tak cię zajęło, że o mnie zapomniałaś? Stałam pod szkołą jak idiotka. Gdy wszyscy wyszli, szukałam cię, martwiłam się, że coś ci się stało. Dopiero twoja wychowawczyni powiedziała, że poszłaś z ludźmi z trzeciej liceum. Do domu wróciłam po 17. Dziękuję.- aaa... O to jej chodzi....
   - Przepraszam. Naprawdę mi przykro, zapomniałam.- przyznaję.- Ale posłuchaj w trakcie uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego,  podszedł do mnie Cort i zapytał czy nie chciałabym pójść gdzieś z nim i jego znajomymi. ROZUMIESZ?
   - Ah tak.- Krysia nie wygląda na przekonaną. Rozłącza się. Zrezygnowana opadam na łóżko. Dlaczego jak jedna rzecz w życiu mi wychodzi to reszta się sypie?

 

środa, 22 kwietnia 2015

Przepraszam. BAJKA

Pamięniku!
   Przepraszam, że ostatnią nasza rozmowę tak urwałam. Wiem, że nie powinnam, ale do pokoju wszedł mój brat, a jak wiesz nie chcemy, żeby ktoś się o nas dowiedział. (?) Kontynuując...
   W trakcie rozpoczęcia roku szkolnego Cort podszedł do mnie. Bez swoich kumpli. ON podszedł do mnie i zapytał czy nie chciałabym iść z nim i jego kolegami na pizzę po zakończeniu uroczystości.
   To było jak uderzenie pioruna. Właśnie spełniało się moje największe marzenie i mój plan wypełniał się od punktu najmniej prawdopodobnego! Cudem wykrztusiłam z siebie kilka słów. Umówiliśmy się pod szkołą. Cort odszedł a ja czułam jak unoszę się do chmur. Od tamtej pory nie mogłam skupić się na niczym innym jak odliczaniem czasu do końca.
   Gdy wreszcie całe obchody rozpoczęcia roku dobiegły końca, popędziłam przed szkołę. Po chwili pojawił się koło mnie Cort ze swoimi przyjaciółmi. Poszliśmy przekąsić pizzę. Świetnie się bawiłam. Ci ludzie mieli w sobie coś takiego, co pozwalało czuć mi się przy nich swobodnie. Szybko znaleźliśmy wspólny język. Po wszystkim Cort odprowadził mnie pod dom, po długich rozmowach o niczym przed blokiem pożegnaliśmy się długim przytuleniem.
   Weszłam do domu cała rozpromieniona, niestety moje szczęście szybko zostało zgaszone przez mamę. Od progu dostałam burę za długą nieobecność.
   - Przepraszam mamo. Po prostu Cort zaprosił mnie na pizzę i zapomniałam dać ci znać. Nie było mnie raptem dwie godziny. Byłam z przyjaciółmi, nic mi nie groziło. Po wszystkim Cort odprowadził mnie pod samą klatkę. Nic mi się nie stało.
   - Ale mogło!- mama naprawdę jest zła.
   - Mamuś, nie gniewaj się. Byłam ze znajomymi. Nic mi nie groziło. Wyluzuj.Obiecuję, że to się już nigdy nie powtórzy.- próbuję udobruchać mamę.
   - No dobrze.- udało się.
Kiedy rodzicielka mi odpuszcza, lecę do swojego pokoju, muszę przecież o wszystkim opowiedzieć Kryśce.

sobota, 18 kwietnia 2015

Zacznijmy. od. początku.- BAJKA

Ej, Pamiętniczku! >:|

Jak już pewnie wiesz jestem Kaśka.
Mam pewien dręczący mnie problem.

A czego o mnie nie wiesz?
Mam 17 lat.
Niedawno straciłam wszystkich przyjaciół jakich mam, wszyscy się ode mnie odwrócili. Jak to się stało nie wiem.

Wszystko zaczęło się na początku roku szkolnego, który zresztą miałam już zaplanowany. Chciałam wziąć udział w ogólnopolskim konkursie tańca towarzyskiego, dostać się do kółka teatralnego, gdzie mogłabym zagrać główną rolę. Już nie wspomnę o tym, że zamierzałam zostać dziewczyną Corta. To ostatnie było najmniej prawdopodobne, ale już dzień po rozpoczęciu roku szkolnego los się do mnie uśmiechnął. :)

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Ogłoszenia

No, więc tak...

Zacznę może od złożenia Wam życzeń wielkanocnych, trochę późno, ale lepiej niż wcale ;) życzę Wam dużo zdrowia, pogody ducha, codziennego uśmiechu, wielkiej radości z małych rzeczy i wielu, wielu łask od ZMARTWYCHWSTAŁEGO Chrystusa. :)

Mój blog przez dość długi czas nie był dostępny. Działo się tak z powodu jego wyglądu. Nowy nagłówek miała wykonać moja znajoma, ale czekałam tak długo, że w końcu sama się za to wzięłam. Wygląd bloga wciąż zostawia wiele do życzenia, ale teraz chyba nie jest tak źle. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Piszcie co mogę poprawić.
 (Jeśli jest tu ktoś, kto zna się na wykonywaniu nagłówków i szablonów proszę o komentarz, wiadomość cokolwiek).

Ostatnio miałam trochę na głowie, a im bliżej lata tym gorzej. Chciałabym dodawać posty jak najczęściej, ale nie wiem czy mi to wyjdzie. Postanowiłam rozpocząć pisanie opowiadania tzw. "bajkę" będzie ukazywała się w częściach w formie pamiętnika. Liczę, że uda wam się w niej zaczytać i połapiecie się o co tam chodzi... ;)

Na blogu jest sporo wyświetleń, ale prawie nic komentarzy. Proszę was z całego serca o wyrażanie opinii, podawanie swoich blogów. Pokażcie mi, że jesteście, Liczę na was.


niedziela, 1 marca 2015

Co. się. dzieje. POCZĄTEK BAJKI :D

Drogi pamiętniku!


Jestem Kaśka.

 Okej. Sama nie wierzę, że to robię- piszę do pamiętnika.Kto by pomyślał, że kiedykolwiek sięgnę po dzienniczek z moich 9. urodzin i zacznę opisywać swoje życie?- na pewno nie ja. Kiedyś miałam masę przyjaciół znajomych, przystojnego chłopaka i plany na przyszłość. Teraz, teraz nie mam nikogo, żyję z dnia na dzień- nie wiem co będzie jutro. Czasami mam ochotę z tym skończyć, szczególnie wtedy, gdy wracaja wspomnienia- kiedy przypominam sobie ile straciłam, ale o tym napiszę później. Nie chcę, żeby ktoś przyłapał mnie na płakaniu nad głupim zeszytem.
Do...napisania? później :/