poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział VI

                Czego się boję?- samotności. Tak cholernie boję się samotności i zranienia... Co z tym robię? Nic. Sama ranie ludzi tak bardzo mi bliskich... Nie potrafię się pozbierać. Zawalam w szkole, w domu, z przyjaciółmi. Ostatnio oddalam się od wszystkich i wszyscy odwracają się ode mnie. Lisa znalazła swoje towarzystwo i nie potrafimy znaleźć wspólnego języka.  Najchętniej zniknęłabym z powierzchni ziemi i czekała, aż wszystko minie.
              Aż wróci stara Kate, która ciągle się śmieje, dobrze się uczy i potrafi zadbać o siebie i innych. Obiecuję, że od dzisiaj biorę się w garść. Przeproszę wszystkich i spróbuję od początku. Znów będę uśmiechnięta i twarda, wszystkie problemy będą po mnie spływać. Pod warunkiem, że wszyscy mi wybaczą. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda, że tym razem wszystko skończy się "happy endem". 
                                                 MAM NADZIEJĘ...
                                                                                     
___________________________________________________________________________________
 Jak Wam się podoba nowy wystrój bloga? Jeszcze nie jest idealny, ale obiecuję, że wszystko dopracuję. :)
         Za dużo tych obietnic... Poradzę sobie, jeśli tylko Camil się nie obraziła... Z jej pomocą dam radę, ale bez niej zniknę w jakiejś czarnej dziurze, bez powrotu. 
Trochę ciszej się zrobiło w moim świecie...


Błagam... Wróć... Potrzebuję cię...
Dlaczego gdy wszystko zaczyna się układać, coś musi się schrzanić?

piątek, 2 maja 2014

Rozdział V

 
  Wiele czasu zajęło mi zrozumienie Matta. Teraz wiem, że chce tylko zwrócić uwagę na cudze wady w wyglądzie, aby odciągnąć uwagę od swoich ubytków w charakterze. To dość przykre, szkoda mi tego pustego sportowca. Szkoda, że nie wie jak bardzo mnie rani. Nauczyłam się znosić jego komentarze w milczeniu.

             Tak więc postanowiłam uciec się do szantażu.Po miesiącach rozgryzania psychiki Matta wiedziałam gdzie mam uderzyć, aby go przestraszyć. I teraz jestem prawie pewna, że nie usłyszę ani jednego kompromitującego komentarza na swój temat.....


      Wybaczyłam Matt' owi. Zapomniałam o tym co mi zrobił. Wyrzuciłam z pamięci wszystkie doświadczenia z nim związane. Dzięki temu, że jestem w KSMie potrafię akceptować siebie. Wiem, że na spotkaniach mogę być prawdziwą sobą i wiem, że oni to akceptują. Przy nich nie muszę udawać. Niedawno udało mi się zaciągnąć w te szeregi Camill. Dzięki temu już w ciągu tygodnia z moje oczy szkliły się już miliony razy ze wzruszenia... Zachęcam wszystkich, którzy gubią się w swoim życiu, którzy mają jakiś życiowy zakręt do tego, aby spróbować spotkań w KSMie.  Nawet jeśli nikogo nie znacie, nie przejmujcie się, do odważnych świat należy :-)  Wierzę, że wam się uda, i że pokonacie wszystkie trudności. 


     Nie bójcie się wyróżniać z tłumu. Zawsze bądźcie sobą i nie próbujcie udawać kogoś kim nie jesteście.
 :-D


czwartek, 1 maja 2014

Rozdział IV

 











   Łzy spływały po moich policzkach, tworząc czarne smugi, które idealnie ukazywały moje uczucia. Pisałam, bo nie miałam się komu wyżalić. Gdy skończyłam miałam ochotę pokazać Matt' emu i Scott' owi moje uczucia do nich. Pragnęłam, aby przeczytali to wszystko, by pożałowali swoich słów choć wiedziałam, że to nie realne. Próbowałam ukryć ostatnie wydarzenia, jednak gdy tylko wyszłam z łazienki mama zauważyła moje czerwone oczy. Opowiedziałam jej o wydarzeniach ze szkoły nie wspominając słowem o tym co zrobił Scott. Mama przytuliła mnie i obdarowała współczuciem- wiedziała, że tego właśnie potrzebuję. Gdy emocje upadły poszłam spać.

    

  Poranek niestety nie przyniósł ulgi w cierpieniu. Ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę było siedzenie w
szkole i oglądanie ryja Matta. Niestety mama uraczyła mnie gadką, że nie powinnam pokazywać Matt' emu jak bardzo zabolały mnie wczorajsze wydarzenia.
       W szkole wydarzyło się więcej niż się spodziewałam: myślałam, że Matt przeprosi, w najgorszym przypadku po prostu będzie zachowywał się jakby nic się nie stało. Z perspektywy czasu widzę jak bardzo się oszukiwałam. Już przed rozpoczęciem lekcji byłam bliska pogrążeniu się w rozpaczy. Matt przywitał się ze wszystkimi w klasie oprócz mnie. Robił to demonstracyjnie i widziałam w jego oczach jak wielką radość mu to sprawia. Po drugiej lekcji błagałam mamę by zwolniła mnie z lekcji, ta jednak była nie ugięta. Matt wpatrywał się we mnie swoim świdrującym wzrokiem na przerwach. Czułam to. Nasze spojrzenia zetknęły się kilkakrotnie w czasie jednej przerwy, ale on od razu spuszczał wzrok. To bolało bardziej niż można to sobie wyobrazić.
          Gdybym nie mogła porozmawiać z przyjaciółkami tego dnia możliwe, że blizny nie byłyby tylko na moim sercu, ale i na ciele. Pamiętam jak bardzo potrzebowałam wtedy wsparcia. Gdyby nie mama, Camil i Lisa załamałabym się. Dużego wsparcia udzielili mi również znajomi z KSMu.



      Do tej pory słyszę od Matta wiele publicznych obelg. Nie ogranicza się tylko do rzucania głupich komentarzy na mój temat na przerwach, ale potrafi obrażać mnie przy nauczycielach na lekcji. Zrobi wszystko by klasa miała się z czego cieszyć, tylko dlaczego moim kosztem? On się głupio cieszy a ja cicho cierpię....

Rozdział III

 
    Nasze ferie dobiegły końca a między mną a moimi przyjaciółmi wszystko wróciło do normy (a przynajmniej takie miałam wrażenie). Matt nie spędzał ze mną tak dużo czasu, ale nie zwróciłam na to uwagi. Nie byliśmy już dobrymi kolegami, ale zwykłymi kolegami. Byłam pewna, że wszystko zrozumie i znów będziemy spędzać każdą wolną chwilę tak jak wcześniej. Jak mogłam być taka głupia?....




                     - Ja pier*olę jaka morda! Jaki krzywy ryj!- zaczął się drzeć na korytarzu przy okołu 50 uczniach naszej szkoły na mój widok. To sprawiło, że wszyscy zaczęli lustrować mnie wzrokiem. Odeszłam jak najdalej i dopiero w domu, po zakończonych lekcjach dotarło do mnie co się stało. Byłam wściekła, czułam się poniżona. Byłam taka naiwna. Co gorsza Scott zaczął mnie obrażać.
                     - Co Kate... To ile dzisiaj zarobiłaś hmm....? Ile razy obciągałaś? A może było ciekawiej....  I jak tam rozdziewiczył się już Matte a może ktoś inny zrobił to za niego hm..? A Camil i Lisa były z tobą? Co... Pomagały ci?- i w tym momencie zaczęło coś we mnie pękać. Scott często mnie obrażał, ale nigdy nie przywalał się do moich koleżanek.
                     -Wiesz kim jesteś? Jesteś zwykłą dziwką! Szmatą, a twoje koleżaneczki są ciebie warte!
                     - Coś ty powiedział?! Odwołaj to i przeproś! W tym momencie!- rzuciłam się na niego. Nie chodziło co  to,  że mnie obraził, ale o to, że zwyzywał moje przyjaciółki. Niestety on był i jest silniejszy skończyło się na tym, że wściekła wyszłam z pokoju po drodze łapiąc swoją Mp4. Zamknęłam się w łazience, włączyłam muzykę najgłośniej jak się dało i zaczęłam pisać...