czwartek, 1 maja 2014

Rozdział IV

 











   Łzy spływały po moich policzkach, tworząc czarne smugi, które idealnie ukazywały moje uczucia. Pisałam, bo nie miałam się komu wyżalić. Gdy skończyłam miałam ochotę pokazać Matt' emu i Scott' owi moje uczucia do nich. Pragnęłam, aby przeczytali to wszystko, by pożałowali swoich słów choć wiedziałam, że to nie realne. Próbowałam ukryć ostatnie wydarzenia, jednak gdy tylko wyszłam z łazienki mama zauważyła moje czerwone oczy. Opowiedziałam jej o wydarzeniach ze szkoły nie wspominając słowem o tym co zrobił Scott. Mama przytuliła mnie i obdarowała współczuciem- wiedziała, że tego właśnie potrzebuję. Gdy emocje upadły poszłam spać.

    

  Poranek niestety nie przyniósł ulgi w cierpieniu. Ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę było siedzenie w
szkole i oglądanie ryja Matta. Niestety mama uraczyła mnie gadką, że nie powinnam pokazywać Matt' emu jak bardzo zabolały mnie wczorajsze wydarzenia.
       W szkole wydarzyło się więcej niż się spodziewałam: myślałam, że Matt przeprosi, w najgorszym przypadku po prostu będzie zachowywał się jakby nic się nie stało. Z perspektywy czasu widzę jak bardzo się oszukiwałam. Już przed rozpoczęciem lekcji byłam bliska pogrążeniu się w rozpaczy. Matt przywitał się ze wszystkimi w klasie oprócz mnie. Robił to demonstracyjnie i widziałam w jego oczach jak wielką radość mu to sprawia. Po drugiej lekcji błagałam mamę by zwolniła mnie z lekcji, ta jednak była nie ugięta. Matt wpatrywał się we mnie swoim świdrującym wzrokiem na przerwach. Czułam to. Nasze spojrzenia zetknęły się kilkakrotnie w czasie jednej przerwy, ale on od razu spuszczał wzrok. To bolało bardziej niż można to sobie wyobrazić.
          Gdybym nie mogła porozmawiać z przyjaciółkami tego dnia możliwe, że blizny nie byłyby tylko na moim sercu, ale i na ciele. Pamiętam jak bardzo potrzebowałam wtedy wsparcia. Gdyby nie mama, Camil i Lisa załamałabym się. Dużego wsparcia udzielili mi również znajomi z KSMu.



      Do tej pory słyszę od Matta wiele publicznych obelg. Nie ogranicza się tylko do rzucania głupich komentarzy na mój temat na przerwach, ale potrafi obrażać mnie przy nauczycielach na lekcji. Zrobi wszystko by klasa miała się z czego cieszyć, tylko dlaczego moim kosztem? On się głupio cieszy a ja cicho cierpię....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz